27 stycznia, 2017

Co ta głowa?

20 minut jak krew w piach.
20 minut bicia się ze swoimi myślami.
20 minut niemożności nakierowania myśli na odpowiedni tor.
20 minut sam na sam w wewnętrznym piekle kotłujących się obrazów.
20 minut to nic w porównaniu ze standardowymi trzema godzinami w takich wypadkach, jednakże tym razem te prawie pół godziny jest wyjątkowo nieznośne. Bardziej nieznośne niżeli 3 godzinki niemożności zaznania snu.
W psychologii niektórzy nazywają to potokiem myśli. Nie można wyłonić konkretnego tematu na którym można by było się skupić, dokończyć go i wyjaśnić. Myśli gonią jedna drugą, ciężko nad tym zapanować.
Choć wydaje mi się, że był jeden temat, po którym potok... a raczej po którym nastąpiła powódź i mnie zalała krew.

Typ dość niski. Dłuższe włosy, raczej blond, w wiecznym nieładzie - są bo są. Niezbyt odważny. Zmienił się wraz z latami. To co najważniejsze zostało, ale już gdzieś głębiej w nim.
Przyjaźń i miłość to ciekawa sprawa. U wszystkich to wygląda podobnie, choć u każdego inaczej to przebiega, inaczej to każdy okazuje. Dla każdego mają inną wartość. Do dziś pokazuje, że przyjaźń i stare czasy są dla niego ważne, że ma je gdzieś w swoim serduszku.
Dobrze, że zaczął zauważać to, jak się zmienił przez miłość. Dobrze, że cholernie się kochają. Szkoda, że nie wyciągają z siebie na wierzch to co najlepsze.

Tyle głosów w głowie, a nie można się skupić na żadnym. Żaden się nie klaruje. Ciekawa sprawa: oczy pieką, puchną i same się zamykają. Ciało ciężkie i leniwe. Głowa jednakże huczy i jest pełna myśli. Głowa najwidoczniej czegoś potrzebuje. W takim razie próbuję się skupić na głowie, na tym co w niej siedzi, o czym myśli, ale ona już nie chce.
Moja głowa jest dziś babą.
Taką najgorszą babą tuż przed okresem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz