Muszę znaleźć oparcie. Najlepiej w sobie samej, gdyż oparcie w drugiej osobie już mam.
Ostatnimi czasy dla ludzi wokół mnie jestem powierniczką tajemnic, wsparciem, pocieszeniem, uśmiechem i poprawiaczem nastroju. Czasem forsuję samą siebie aby emanować dobrym samopoczuciem, które przejmują bliskie mi osoby.
A co ze mną i z moją potrzebą zaczerpnięcia energii... skądś?
Księża wysłuchują problemów innych ludzi, są powiernikami tajemnic, doradzają i pocieszają. Oni jednak mają oparcie w wierze i Bogu (przynajmniej tak powinno być). Psychologowie uczeni są jak sobie radzić, jak dbać o siebie, przechodzą terapię zanim sami takową będą mogli prowadzić.
A ja?
Muszę szukać spokoju, energii, nadziei i poczucia bezpieczeństwa w sobie samej, w muzyce, w książkach. Nawet nie do końca chcę tego od innych ludzi. Każdy ma swoje problemy, kogo miałyby obchodzić moje?
No dobra dobra, jest parę osób.
Na szczęście mam Agnieszkę.
Mimo to słońce jest najlepszym wyjściem dla mnie. Na razie.
Muszę dotrzeć do przyczyny mojego obecnego samopoczucia. A potem do przyczyny przyczyny aby móc zrozumieć czemu takie rzeczy a nie inne wpływają na mnie w określony sposób. By móc to rozpoznać, bronić się przed tym, wytłumaczyć sobie.
Nie mam siły.
30 marca, 2017
27 stycznia, 2017
Co ta głowa?
20 minut jak krew w piach.
20 minut bicia się ze swoimi myślami.
20 minut niemożności nakierowania myśli na odpowiedni tor.
20 minut sam na sam w wewnętrznym piekle kotłujących się obrazów.
20 minut to nic w porównaniu ze standardowymi trzema godzinami w takich wypadkach, jednakże tym razem te prawie pół godziny jest wyjątkowo nieznośne. Bardziej nieznośne niżeli 3 godzinki niemożności zaznania snu.
W psychologii niektórzy nazywają to potokiem myśli. Nie można wyłonić konkretnego tematu na którym można by było się skupić, dokończyć go i wyjaśnić. Myśli gonią jedna drugą, ciężko nad tym zapanować.
Choć wydaje mi się, że był jeden temat, po którym potok... a raczej po którym nastąpiła powódź i mnie zalała krew.
Typ dość niski. Dłuższe włosy, raczej blond, w wiecznym nieładzie - są bo są. Niezbyt odważny. Zmienił się wraz z latami. To co najważniejsze zostało, ale już gdzieś głębiej w nim.
Przyjaźń i miłość to ciekawa sprawa. U wszystkich to wygląda podobnie, choć u każdego inaczej to przebiega, inaczej to każdy okazuje. Dla każdego mają inną wartość. Do dziś pokazuje, że przyjaźń i stare czasy są dla niego ważne, że ma je gdzieś w swoim serduszku.
Dobrze, że zaczął zauważać to, jak się zmienił przez miłość. Dobrze, że cholernie się kochają. Szkoda, że nie wyciągają z siebie na wierzch to co najlepsze.
Tyle głosów w głowie, a nie można się skupić na żadnym. Żaden się nie klaruje. Ciekawa sprawa: oczy pieką, puchną i same się zamykają. Ciało ciężkie i leniwe. Głowa jednakże huczy i jest pełna myśli. Głowa najwidoczniej czegoś potrzebuje. W takim razie próbuję się skupić na głowie, na tym co w niej siedzi, o czym myśli, ale ona już nie chce.
Moja głowa jest dziś babą.
Taką najgorszą babą tuż przed okresem...
20 minut bicia się ze swoimi myślami.
20 minut niemożności nakierowania myśli na odpowiedni tor.
20 minut sam na sam w wewnętrznym piekle kotłujących się obrazów.
20 minut to nic w porównaniu ze standardowymi trzema godzinami w takich wypadkach, jednakże tym razem te prawie pół godziny jest wyjątkowo nieznośne. Bardziej nieznośne niżeli 3 godzinki niemożności zaznania snu.
W psychologii niektórzy nazywają to potokiem myśli. Nie można wyłonić konkretnego tematu na którym można by było się skupić, dokończyć go i wyjaśnić. Myśli gonią jedna drugą, ciężko nad tym zapanować.
Choć wydaje mi się, że był jeden temat, po którym potok... a raczej po którym nastąpiła powódź i mnie zalała krew.
Typ dość niski. Dłuższe włosy, raczej blond, w wiecznym nieładzie - są bo są. Niezbyt odważny. Zmienił się wraz z latami. To co najważniejsze zostało, ale już gdzieś głębiej w nim.
Przyjaźń i miłość to ciekawa sprawa. U wszystkich to wygląda podobnie, choć u każdego inaczej to przebiega, inaczej to każdy okazuje. Dla każdego mają inną wartość. Do dziś pokazuje, że przyjaźń i stare czasy są dla niego ważne, że ma je gdzieś w swoim serduszku.
Dobrze, że zaczął zauważać to, jak się zmienił przez miłość. Dobrze, że cholernie się kochają. Szkoda, że nie wyciągają z siebie na wierzch to co najlepsze.
Tyle głosów w głowie, a nie można się skupić na żadnym. Żaden się nie klaruje. Ciekawa sprawa: oczy pieką, puchną i same się zamykają. Ciało ciężkie i leniwe. Głowa jednakże huczy i jest pełna myśli. Głowa najwidoczniej czegoś potrzebuje. W takim razie próbuję się skupić na głowie, na tym co w niej siedzi, o czym myśli, ale ona już nie chce.
Moja głowa jest dziś babą.
Taką najgorszą babą tuż przed okresem...
Subskrybuj:
Posty (Atom)