02 grudnia, 2016

Zainteresowania i perspektywy

Gonciarz mówi jak to ogranicza nas mieszkanie / przebywanie w jednym miejscu na świecie, bo przecież tyle jest miejsc, a one wszystkie zmieniają się z każdą sekundą i nigdy wszystkiego nie doświadczymy. Siedząc w miejscu na pewno nie doświadczymy chociaż ułamka tego wszystkiego.
A ja mam inny problem.
Jest tyle rzeczy które można robić, których można się nauczyć. Tak mało czasu żeby to zrobić, a jeszcze mniej czasu żeby być w tym dobrym.
Dla przykładu: można rysować. Robić to od czasu do czasu, jednak z każdym rysunkiem ćwiczyć. A można bazgrać ot tak i nie bardzo robić postępy, nie zastanawiać się w ogóle nad tym, nie brnąć w to - tak robi większość osób. Jednocześnie, chcąc być w tym dobrym, wypada rysować co dzień, co jest na prawdę czasochłonne. Traci się wtedy okazję na naukę czegoś innego - programowania, języka, gotowania, pisania, fotografii, komponowania muzyki.
Jak można próbować wszystkiego i jednocześnie być w czymś dobrym? Jak można mieć jedno zainteresowanie? Jest tyle interesujących rzeczy. Chciałabym umieć dobrze rysować, programować, nauczyć się nowego języka, zielarstwa i masy innych rzeczy.
I co z tego wychodzi?
Umiem wiele rzeczy... tylko, że nie bardzo. Znam język obcy, jednakże nie na takim poziomie na jakim bym chciała. Tak samo mam z rysunkiem. Z szydełkowaniem sprawa ma się inaczej. Nauka jest szybka, bo to prosta sprawa. Czasochłonne za to jest wykonanie. Można mieć wzór przed sobą, umieć wykonać słupki, pikotki itp., jednakże zajmuje to masę czasu. Pod tym kątem jestem już na etapie, na którym wystarczy mi świadomość umiejętności.
Ah! A poza uczeniem się i praktyką jest jeszcze inna kwestia. Kwestia znajomości. Chciałabym bym być bardziej obeznana z muzyką i sztuką, znać się na grach komputerowych, wiedzieć co jak i dlaczego. Kusi mnie nawet jakakolwiek wiedza na temat architektów i architektury.
I JAK TU WYBRAĆ STUDIA?
Jak tu się ograniczyć do jednej rzeczy? Spędzać co najmniej kilka godzin nad jedną rzeczą, nie mieć czasu i miejsca w głowie na opanowywanie innych rzeczy.
Jak można mieć doktorant w jednej wąskiej dziedzinie i nie znać się na czymś innym, a jednocześnie czuć się lepszym od innych?
Dlaczego człowiek, który ma doktorat z ekonomii uważa się za lepszego, a sam zna raptem podstawy w innych kierunkach?
Jak połączyć studia i perspektywę spędzenia reszty swojego życia, jeżeli tyle rzeczy cię interesuje? Czy trzeba się decydować na byle co, byle by mieć grosz?A potem wstaje się o 6 rano, uświadamia się sobie, że przez następne kilka / kilkanaście godzin będzie się męczyło, po powrocie do domu będzie się amebą. Przynajmniej na razie mam takie wrażenie i opinię. nara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz